Chyba zabrakło kamieni

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego najgłośniej krzyczą ci, którzy tego robić nie powinni? Dlaczego na pierwszej linii frontu stoi człowiek, który nie dość, że w przeszłości miał problem z respektowaniem praw autorskich, to jeszcze nie potrafił z tego wyciągnąć wniosków i cały czas wrzuca na swój profil w serwisie społecznościowym cudze zdjęcia, nawet ich nie podpisując? A co z piosenkami, które linkuje? Czy aby na pewno zostały „legalnie” wrzucone do sieci?

Czy przypadkiem nie chodzi o to, że po raz kolejny zmieniają się reguły gry i niektórzy nie potrafią się przystosować do nowych realiów? A może o to, że od dawna nie mają już nic ciekawego do powiedzenia i marzy im się spokojna przyszłość żerująca na dostatniej przeszłości?

Piszę to z pozycji człowieka, który zainwestował spore pieniądze w płyty niezależnych artystów. Jeżeli kiedykolwiek ktoś je wrzuci na strony udostępniające pliki to nie mam zamiaru reagować. Wręcz przeciwnie: ucieszę się, że ktoś chce jeszcze słuchać dobrej muzyki.

Opublikowano dźwięki | Otagowano , , , | 3 komentarzy

Nostalgia unplugged

Wino & Conny Ochs – „Heavy Kingdom”

Niemiecka wyspa Rügen znajduje się jakieś 150 km w linii prostej od Alei Gwiazd w Międzyzdrojach. To właśnie tam, w 2008 roku, przy okazji rozpalonego na dziko ogniska nad brzegiem Bałtyku, spotkali się Scott „Wino” Weinrich i Conny Ochs. Pierwszy, mając za sobą naznaczoną narkotykami i miłością do ciężkiego rocka przeszłość, cieszy się obecnie większą estymą niż w czasach, kiedy nagrywał swoje najlepsze płyty. Drugi, dwa pokolenia młodszy, z dala od pustej, medialnej wrzawy przywraca wiarę w wyśpiewujących swoją duszę przy akompaniamencie akustycznej gitary muzyków. Ich wspólne dzieło to album, który pozostaje w pamięci równie mocno jak atmosfera letnich wieczorów nad brzegiem morza.

I tylko nie chce się wierzyć, że większość piosenek, które trafiły na „Heavy Kingdom” jest efektem jednodniowych spotkań. W tych starannie dobranych i zaaranżowanych nutach kryją się życiowe zawody, błędne decyzje, samotność, smutek, aż w końcu  niechęć do współczesności rozumianej jako ślepa pogoń za pieniędzmi i bezwartościową sławą. Dodajmy do tego zbudowane na bluesowych akordach melodie, jakich nie powstydziłby się sam Greg Allman i mamy jedną z najbardziej wyrazistych singer-songwriterskich płyt ostatnich miesięcy. Co najlepsze, będącą dziełem człowieka kojarzonego przede wszystkim z przesterowanym Gibsonem. Jeżeli w styczniu macie budżet tylko na jedną płytę, kupcie właśnie „Heavy Kingdom”. Warto.

Opublikowano dźwięki | Otagowano , , , , | 1 komentarz

Tutaj nie będzie podsumowania

„It’s certainly a lovely, beautiful album. the only problem is, after it’s over, I don’t remember much about it” – to jeden z komentarzy na temat „jednej z najlepszych płyt 2011 roku”, czyli dwójki Bon Iver. Ale czy przypadkiem nie da się go podpiąć do większości tegorocznych premier? A jeżeli tak, to czy mówi on więcej o nas, czy o samych płytach?

Pamięć, w obliczu rosnącej liczby nowych albumów, EP-ek, mikstejpów, które są dostępne zaledwie kilka kliknięć od strony startowej przeglądarki, musi zawodzić. Nie chodzi tu tylko o przytłaczającą liczbę plików/płyt, ale również (a może przede wszystkim) o sposób, w jaki z nich korzystamy, zawsze jako tło do innej czynności. Przygoda (w większości przypadków) kończy się więc po pierwszym, bardzo nieciekawym kontakcie.

A teraz wyobraźcie sobie premierowy odsłuch w takich warunkach Sylviana, czy dowolnego Elliota. Co Wam zostanie w głowie? Jakie niuanse wyłapiecie? Zapamiętacie tytuły piosenek? A może zaintryguje Was sposób, w jaki zostały nagrane instrumenty perkusyjne?

Entropia przestała się rozpędzać. Hula już w najlepsze na najwyższych obrotach. Lista „the best of” przygotowana w tym roku za dwanaście miesięcy będzie wyglądała zupełnie inaczej.

W zestawieniu najlepszych płyt minionej dekady na p4k większość pozycji z pierwszej dziesiątki ukazała się w latach 2000-2004. Może to oznaczać, że coraz trudniej jest nam doceniać bieżące wydawnicta (klasyk musi w końcu przetrwać próbę czasu) i żyjąc „teraz” bardziej cenimy „kiedyś”. Idąc dalej tym tropem, mogłoby się okazać, że rok 2011 był bardzo słaby, jeżeli chodzi o jakość muzyki, co oczywiście nie jest prawdą.

Największymi wrogami muzyki są pośpiech i powierzchowność. Między innymi dlatego nie publikuję rocznych zestawień najlepszych płyt.

Opublikowano dziwactwa | Otagowano , , | 2 komentarzy

Opublikowano dźwięki | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Już nie żyję

Już nie żyjesz – „Ty”

Po takiej nazwie i takiej okładce spodziewałem się jakiegoś hardcore’owego wyziewu z dupy Belzebuba, a nie współczesnej wariacji na temat Wire. To oczywiście spore uproszczenie, bo w grę wchodzi nie tylko Wire, ale ascetyczna, post-punkowa forma kompozycji charakterystyczna dla Brytyjczyków zdecydowanie spycha nowofalową elektronikę i chuligańskie wokale Już Nie Żyjesz na dalszy plan. Tego typu igranie z konwencją wymaga dużego wyczucia i dobrego smaku, czego na szczęście łódzkiej grupie nie można odmówić. Kiedy trzeba, potrafią przypieprzyć tak, że sąsiedzi z CKOD chowają się za najbliższą szafę skomląc o litość, a kiedy przychodzi pora na chwytliwy refren, to na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy na naszym „alternatywnym” podwórku mogą im sprostać. No i polskie teksty nie wywołują na bladym, słowiańskim licu rumieńca, co ma niemałe znaczenie. Obym tylko dożył premiery debiutu.

Invasionen – „Saker Som Jag Sagt”

Invasionen to wykastrowany The Lost Patrol Band, pozbawiony rock’n'rollowej iskry i mający w zamierzeniu zawojować szwedzkie listy przebojów. Znany z Refused i (International) Noise Conspiracy wokalista Dennis Lyxzén najwyraźniej postanowił w końcu zbić kapitał (pun intended) na oprawianiu marksistowskich ideałów w kolorowe papierki. Podstawowy problem nie polega jednak na zderzeniu tych mało do siebie przystających elementów (nie wyciągajcie mi tutaj Rage Against The Machine, bo Umeå to nie Hollywood), ale na niewykorzystanym potencjale komercyjnym grupy. W porównaniu do konkurencji pod postacią Interpolu czy Editors Invasionen wypada bardzo blado, a przecież rzeczone zespoły – zwłaszcza w obecnej formie – to nie szczyt marzeń. Może już pora na nową płytę AC4?

Opublikowano dźwięki | Otagowano , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Jaka muzyka Was nudzi?

I dlaczego?

[klik]

Opublikowano dźwięki | Dodaj komentarz

Mixtape na Halloween

To tak w ramach walki z polskością i przemysłem muzycznym.

Tracklista:

The Black Belles – Lies
The Hellacopters – It’s a Cold Night for Alligators
Black Ryder – Sweet Come Down
The Cramps – Zombie Dance
Gun Club – Devil in the Woods
45 Grave – Evil
Beasts of Bourbon – Psycho
Dax Riggs – Radiation Blues
Deadbolt – Burn, Lil’ Debby, Burn
Madrugada – Look Away Lucifer
Roky Erickson – Night Of The Vampire
Misfits – Halloween
Hank III – Satan is Real

Opublikowano dźwięki | Dodaj komentarz

Huh huh huh huh

Never underestimate the power of the toilet humour – Darth Vader

Z okazji powrotu na antenę Beavisa i Butt-Heada krótkie (i rzecz jasna skrajnie subiektywne) zestawienie pięciu najlepszych odcinków.

5. Demolka u Stewarta

W tym odcinku Stewart na chwilę stał się cool, ale Winger wciąż obsysa. Zwróćcie uwagę na ostrzeżenie pojawiające się w scenie wąchania gazu.

4. Got milk?

„Whores and prostitutes” na łonie natury. Niewiedza boli.

3. Diarrhea, cha-cha-cha!

Rzecz o niebezpiecznym podobieństwie między imieniem Daria a… rozwolnieniem (diarrhea), ale także o naukowych eksperymentach z debilizmem w tle. Pozostaje tylko pytanie: wrodzonym czy nabytym?

2. Różnice kulturowe

Mike Judge o trudnych relacjach amerykańsko-japońskich i o tym, jak fizjologia bawi i zaciera różnice kulturowe. Spokojnie, tym razem bez bukkake.

1. I NEED T.P. FOR MY BUNGHOLE!!!

Are you threatening me?!! Absolutny klasyk, który na pewno dołożył swoje trzy grosze do mojego uzależnienia od kawy i słodyczy.

Opublikowano obrazy | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Geneza „Lulu”

Wiem, pastwię się.

Opublikowano dźwięki | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Historia rocka progresywnego w 60 sekund

Dobra, trochę dłużej, ale pierwsza minuta tego dokumentu mówi wszystko. Z filmu można się też dowiedzieć dlaczego Robert Wyatt wciąż trzyma fason, a zespół Yes… cóż, No.

Opublikowano dźwięki, obrazy | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz