Straciła kontrolę…
Nie ona jedna, ale nie tędy droga mili państwo. Wpis, który ukazał się na stronie Kasi Klich nie powinien przejść bez echa, choć pewnie skończy się na kilku notkach w brukowcach i portalach plotkarskich. Łatwiej skoncentrować się na “skoku z balkonu” i depresji, niż podjąć dyskusję na temat promocji ambitniejszej muzyki w mediach.
Kasia zwraca uwagę na to, że artyści mają “problemy z dotarciem ze swoją muzyką do słuchaczy” (to cytat z wpisu jej partnera, Yaro). Owszem, w dobie programowanych pod masowy gust playlist, które zdominowały większość stacji radiowych, bez wsparcia ze strony dużej wytwórni, Kasia Klich i Yaro mają marne szanse na przebicie się przez zalew Feelów i Kombii, nie mówiąc już o telewizji. Duże wytwórnie promują muzykę, która stanowi doskonały podkład pod odkurzanie i trzepanie dywanów – to wiemy nie od dzisiaj. Płyty nie sprzedają się tak jak kiedyś, a ludziom przestaje zależeć na fizycznych nośnikach – większość i tak zadowoli się plikami załadowanymi z różnych źródeł do odtwarzaczy mp3. Ale zastanówmy się nad kilkoma sprawami. Po pierwsze, ostatnia płyta Kasi ukazała się nakładem Agory, a jak dotąd większość wydawnictw muzycznych (a może powinienem napisać “książek”?) tej firmy trafiło do sporego (rzecz jasna biorąc pod uwagę specyfikę naszego rynku) grona odbiorców. Po drugie, artyści wydający płyty za pośrednictwem Agory jakoś sobie radzili mimo braku zmasowanych kampanii promocyjnych w mediach masowych i dużej rotacji w radiu i telewizji (jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić). Aż w końcu po trzecie i najważniejsze, mamy XXI wiek i nowe kanały, którymi można dotrzeć do słuchaczy. Tak, internet, a przede wszystkim takie wynalazki Web 2.0, jak choćby MySpace, YouTube czy Last.fm. Tam naprawdę jest miejsce na ambitniejszą muzykę. Nie lubię rzucać liczbami, bo w przypadku tych serwisów różnie można je interpretować, ale przyznacie, że 275 503 odtworzeń i 23 676 słuchaczy niszowego Pink Freud w tym ostatnim robi wrażenie. Profil Kasi Klich rzeczywiście go nie robi – “zaledwie” 52 269 odtworzeń i 7 390 słuchaczy. Nierówne szanse? Nie przypominam sobie, żeby Universal (uwaga! duża wytwórnia) intensywnie promował ten jazzowy zespół, a jego płyty zalegały setkami w hipermarketach.
Gdyby 7 390 słuchaczy Kasi Klich miało przełożenie na sprzedaż “Porcelany”, dałoby to mniej więcej połowę Złotej Płyty (jeżeli wierzyć Wikipedii, sprzedało się jej zaledwie 2 000 sztuk). Tyle tylko, że pieniądze muzycy zarabiają teraz nie na sprzedaży płyt, ale przede wszystkim na koncertach. Może jestem naiwny, ale wierzę, że przy odpowiednim nakładzie pracy (rola twórcy nie kończy się na dostarczeniu wydawcy gotowego materiału) i mimo licznych przeciwności, artysta mający coś ciekawego do powiedzenia jest w stanie sobie poradzić w tych trudnych czasach. Zdarzają się też muzycy, którzy twierdzą, że utrzymywanie się z grania podważa ich wiarygodność i wystawia na szwank szczerość wypowiedzi artystycznej, ale to już temat na osobny wpis. Nie należy się poddawać Kasiu, tylko, choć zabrzmi to brutalnie, trochę pokombinować i dalej rzeźbić w gównie. Pod warunkiem, że jesteś w 100% przekonana do życiowej drogi, jaką kiedyś obrałaś.

hmm, dobrze kombinujesz. Popieram Twój punkt widzenia. Przecież nawet bardzo niszowe Voo Voo & Trebunie Tutki wydane przez Agorę, dostały “Złoto”. Tak więc Kasia K. na promocję nie powinna narzekać.
Jej płyta leży w każdym salonie prasowym w tym kraju.