Co wolno gwieździe porno?

Mam brzydki nawyk czytania kilku książek na raz. Teraz pochłaniam autobiografię niekwestionowanej bogini porno, Jenny Jameson, i zapis korespondencji mailowej Liliany Śnieg-Czaplewskiej ze świętej pamięci Zdzisławem Beksińskim. Trudno o bardziej odmienne poglądy na to, jak najlepiej odbębnić swoje na tym łez padole.

Z jednej strony mamy dziewczynę po przejściach, pewną siebie i zdeterminowaną, by osiągnąć wielki sukces. Z drugiej człowieka, który robi wszystko, by ograniczyć do minimum swoje kontakty z innymi i uniknąć zainteresowania ze strony mediów. Ona zakochała się w blichtrze i sztucznym blasku Hollywood, zaimponował jej przepych, jaki otacza gwiazdy show-biznesu. On rzadko opuszczał swoje mieszkanie w bloku z wielkiej płyty, a po śmierci najbliższych (zapewne dla własnej wygody) maksymalnie uprościł swoje nawyki żywieniowe, bazując głównie na hektolitrach pepsi, gotowych potrawach z supermarketu i  śmieciach z fastfoodów. Ona dorobiła się ciężkich milionów na filmach porno, jednak pozostała wierna swoim zasadom, co w tym przemyśle nie jest proste. Do niego sukces przyszedł nieproszony. Po prostu wcześniej czy później ktoś musiał docenić jego malarstwo. Nie było innej opcji.

Jest jednak jedna cecha charakterystyczna dla tych osób z dwóch różnych biegunów popkultury końca XX wieku – to wytrwałość, z jaką osiągali swoje życiowe cele. Wytrwałość, jakiej coraz częściej brakuje młodym artystom, którzy pozwalają innym kierować swoją karierą, a potem również życiem prywatnym. Przez to słuchamy ich piosenek tylko przez parę krótkich tygodni i szybko okazuje się, że gwiazda wychwalanego przez krytyków filmu nie potrafi powrócić do formy, w jakiej wkroczyła do świata kinematografii. Najczęściej nagle znikają, a potem przy porannej kawie czytamy o ich pijackich wyczynach w plotkarskich portalach. Zdarza się też, że robią wszystko, byśmy zapomnieli o ich chlubnej przeszłości. Na szczęście są jeszcze jakieś wyjątki od tej reguły.

Koncert Baroness na otwarcie festiwalu Asymmetry we wrocławskim “Firleju” bardzo fajny. Ufomammut postawił na wiercące w trzewiach basy, lecz na dłuższą metę męczył. Lento nie trafia do mnie ani z płyty, ani na żywo. Z pierwszego weekendu chyba najbardziej żałuję, że nie zobaczę Amen Ra. No i niestety pod znakiem zapytania stanął wyjazd w przyszłym tygodniu. Nie wyobrażam sobie jednak, że mógłbym nie zobaczyć Dalek i Minsk :-) Parę fotek z otwarcia Asymmetry tutaj.

Przepraszam za tagi, nie mogłem się powstrzymać :-)

W odtwarzaczu: Tides From Nebula – “Aura”, 16 Horsepower – “Live In Stockholm”, Mike Ness – “Cheating At Solitaire”, Melvins – “Stag”

~ - autor: matziek w dniu kwiecień 18, 2009.

Odpowiedzi: 2 to “Co wolno gwieździe porno?”

  1. o co chodzi z tą wiernością zasadu u JJ? serio pytam. Ta autobiografia ciekawa? może sobie łyknę.

    co do asymmetry: blindead nowy kawałek już dostępny, nowa epka zamówiona. słyszał już ? ;)

  2. zapraszam do lektury, wiele spraw powinno się wyjaśnić :-)

    EP-ka bardzo dobra, inna od “Autoscopii”. Więcej elektroniki, trochę spokojniej, ale znacznie ciekawiej.

Dodaj komentarz