Miało być o Michaelu Jacksonie…
…ale tak naprawdę wszystko już na ten temat zostało powiedziane i napisane. Wraz z nim odszedł kawał historii muzyki popowej i smutne wypowiedzi osób (na szczęście nielicznych), które chcą zaistnieć za sprawą kontrowersyjnych opinii nic w tej kwestii nie zmienią. Bycie fanem Michaela Jacksona ostatnio nie było w dobrym tonie. Przede wszystkim z powodu domniemanych skandali, którymi media zapewniały sobie oglądalność. No i te wszystkie plotki – że odpadł mu nos, i że jest w gigantycznych długach. Pewnie część z nich miała w sobie jakiś pierwiastek prawdy, ale nie pod tym kątem powinniśmy oceniać jego osobę.
Michael Jackson był gwiazdą podobnego formatu co Elvis Presley i pewnie nieprędko doczekamy się kolejnej, która mogłaby się z nimi zmierzyć. Miał swoje wzloty i upadki, ale to jemu (i Quincy’emu Jonesowi) zawdzięczamy ostatnią wielką rewolucję w muzyce popowej. To przede wszystkim genialny “Thriller” – płyta, w przypadku której wyniki sprzedaży mogą się równać z zawartością. – To, że mogliśmy ze sobą pracować było z pewnością dziełem Opatrzności Bożej. Do dziś jego muzyka grana jest w każdym zakątku świata, ponieważ on miał wszystko: talent wdzięk i profesjonalizm. Straciłem mojego młodszego brata i dziś odeszła z nim część mojej duszy – powiedział Quincy Jones. Nie ściemnia – takie kawałki jak “Billie Jean” czy “Thriller” znają miliony ludzi na całym świecie i pewnie za kilkadziesiąt lat wciąż będą grane w stacjach radiowych odbieranych pod każdą szerokością geograficzną.
Poza tym sezon festiwalowy w pełni – już za moment Faith No More na Open’erze, Radiohead w Poznaniu i pierwszy od dawna fajny festiwal metalowy w Krakowie. Z racji planów urlopowych najbardziej interesuje mnie ta ostatnia impreza. Co prawda większość gwiazd pierwszej edycji Knock Out już widziałem, ale z ciekawością obejrzę Cynic i Voivod. Odtwarzacza nie opuszczają nowy Asphyx i debiut Spinnerette. Drażni medialna nagonka na Nergala – pozytywy tej niezdrowej fascynacji można policzyć na palcach jednej ręki, przy czym nowy album Behemoth na pewno uplasuje się w czołówce listy OLiS-u.

Dodaj komentarz